Samstag, 10. August 2013

Podróż naszego życia.





Podróż naszego życia.

Nowy dzień, nowa motywacja, nowe szanse i …każdy z nas ma ten sam potencjał.

Pytacie, ale jak to się dzieje, przecież każdy z nas jest inny.
Wszystko zależy od nas samych. Każdy powinien się zastanowić, co tak naprawdę chce w życiu
osiągnąć i nie patrząc na innych udać się w tym kierunku.
Droga nie jest łatwa, nie ma magicznego przepisu na życie. Planowana podróż wymaga cierpliwości i pracowitości, ale wizja osiągnięcia zamierzonych celów kryje w sobie przedsmak dumy, jaka ma napełnić nasze serca u kresu podróży.
Mamy w życiu odmienne cele . Jeden chce mieć dobrze płatną pracę, inny potrzebuje więcej czasu dla siebie; jeszcze inny stawia na szczęśliwy związek. Łączy nas jednak fenomen celu, który chcemy zrealizować.
Szanse na sukces wiążą się z przyjęciem odpowiedniego planu działania. Powinniśmy zestawić fakty i najbardziej korzystny harmonogram. Plan musi przekonywać jasną strukturą i timingiem. Całość przedsięwzięcia dzielimy na punkty, dni, tygodnie…
Kolejnym krokiem jest motywacja. To nasze paliwo napędowe pojawiające się po sformułowaniu planu działania.

Czy wiedzieliście Państwo, że w organizmie ludzkim istnieje hormon motywacji -  dopamina. Produkcja ma miejsce w układzie limbicznym; zakres działania: wyższe czynności psychiczne oraz emocje.
Jeśli wierzyć statystykom, wydzielanie tego neuroprzekaźnika okazuje się znacznie wyższe u nastolatków niż u osób starszych. Dlatego właśnie osoby młodsze szybciej przyswajają wiedzę od osób po 40-tym roku życia.
Dopamina wyzwala chęć podjęcia aktywności ukierunkowanej na osiągnięcie czegoś „dobrego” lub uniknięcie czegoś „niekorzystnego”.

Czasami możemy odnotować spadek dopaminy w organiźmie.
Jak wszyscy… i ja mam dni, że nic mi się nie chce.
Wtedy najlepiej pomaga wizualizacja zamierzonych osiągnięć. Wyobrażam sobie, jak to jest, kiedy już osiągnę zamierzony cel, antycypuję towarzyszące temu stanowi uczucie.
Zostawiam sobie czas, nie spieszę się… Rozkoszuje się każdym momentem wizji. Celebruję każdą pojawiającą się emocję – radość, spełnienie, piękno, szczęście….
Kolejnym sposobem na motywację jest poranna (przed wstaniem z łóżka) afirmacja -  „to będzie dobry, udany dzień”.

I mimo, że nie zawsze będzie mu dane zakończyć się tak, jakbyśmy sobie tego życzyły, mamy poważne szanse na więszą ilość pozytywnych chwil.
No dobrze, powiecie, mamy już cel i motywacje, a co w momencie zaistnienia pierwszych problemów…
Należy poczekać, aż opadną emocje. Pod wpływem impulsu, (np. złości) mało kto jest w stanie zachować obiektywność spojrzenia. Odczekajmy więc chwilę, dajmy sobie czas na uspokojenie nerwów.
Świadoma i dokładna analiza zaistniałej sytuacji ujawni nam możliwość jasnego spojrzenia, z różnych punktów widzenia.
Przeważnie zachodzi też możliwość zasięgnięcia opinii bliskiej nam osoby, lub nawet rozważenia prośby o pomoc.
Najważniejsze jednak-  nie poddawać się.

Poddanie się jest świadomą rezygnacją z naszych marzeń. Próba rozwiązania trudnej sytuacji jest walką (lub konfrontacją?), w której mamy szansę odnieść zwycięstwo. Nawet jeśli poniesiemy tymczasową porażkę, będziemy bogatsi o sumę doświadczeń.

Doświadczenia kształtują nasz charakter, zaś płynąca z nich nauka jest po prostu bezcenna.
Wytrwałóść, systematyczność i wiara pomagają w osiągnięciu planowanych celów. Warunek jest jeden  -  nie dać za wygraną przed końcem naszej podróży.
Dążenie do celu to przygoda naszego życia; szansa na jego szczęśliwą odmianę.
Nie bójmy się ryzykować – podążaj za marzeniami.

Magdalena Stypka
Release 2013.08.09.

Ciche szepty czyli co nas blokuje.






Ciche szepty czyli co nas blokuje.

Kto z nas nie zna tego uczucia gdy chcemy coś zrobić, a nie możemy. Coś nam mówi, że nie damy rady, to nie jest wskazane, to nie wypada……
Podejrzewam, że każdy z nas przynajmniej raz w życiu miał takiego małego „szeptacza“. Skutecznie
nas blokuje, przeszkadza w naszych planach, zniechęca, odwodzi… od zamierzonych celów.

Czy jest to tylko nasza intuicja, czy takim „szeptaczem“ może być każdy z naszego otoczenia?
Najczęściej są to oba przypadki. Często się zdarza, że sami stoimy sobie na drodze do zamierzonego celu. Nasze lęki (co powiedzą inni w przypadku niepowodzenia) są właściwie naszymi blokadami.
Powiedzenia w stylu: nie dasz rady, to ci się nie uda, nie wygrasz – jesteś za słaby itd. ograniczają poważnie nasze pole działania. Z tego powodu najczęściej rezygnujemy jeszcze przed podjęciem jakiegokolwiek działania. A do takiego postępowania poza nami samymi, przyczyniają się także ludzie z naszego najbliższego otoczenia. Czasami są to ludzie, którzy się o nas troszczą, czasami są to osoby zazdrosne, życzące nam niepowodzenia. Te osoby są albo zbyt strachliwe, żeby spróbować czegoś nowego, czegoś innego, lub boja się, że przypadkiem nam właśnie może się udać.
To co nas blokuje jest tak naprawdę wokół nas, natomiast my sami możemy je pokonać. Zawsze patrzymy od najgorszej strony, to się nie uda, to mi nie będzie smakować…. A co będzie jeżeli nowe doświadczenie nam się spodoba? Strach zniknie, pojawi się zadowolenie i poczucie wygranej. Czy nie było by to piękne?? Trzeba zawsze patrzeć na 2 strony medalu, skalkulować ryzyko, czy nam się to opłaca.

Jak powiedział Anthony Robbins: „ Jedyna nie możliwa podróż jest tylko ta, której nie zaczniemy“. Z porażek należy wyciągnąć wnioski i naukę, a smak sukcesu jest bezcenny. Nie dajmy się blokować, podążajmy za marzeniami…..


Magdalena Stypka
Release 2013.06.22.

Okno czasowe a rzeczwistość.


Okno czasowe a rzeczywistość.

W elektronice cyfrowej  okno czasowe jest funkcją pobierania próbek z sygnału; najczęściej w skończonym przedziale czasu…

A czy w naszym życiu ma to również  zastowowanie???
Czas jest pojęciem relatywnym i dla każdego z nas liczy się inaczej.  Mamy swoje własne okno
czasowe – czyli gdzie i jak przekazujemy określone informacje o sobie samym, wykształceniu, pracy lub o tym co obecnie robimy. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, ze każda informacja ma „swój czas i miejsce” to co właściwie się dzieje jeżeli się spóźnimy…. jak na to zareaguje rzyczywistość, otoczenie..
Wyobraźmy sobie, że przekazujemy ważną informacje w „nieodpowiednim” czasie; czy będzie ona dalej interesująca? Wzbudzi poruszenie, refleksję, zastanowienie? Czy być może nie będzie aż tak ważna jak 20 min wcześniej lub 2 dni później…
Bo tak naprawde, czy my sami lubimy słuchac starych nieaktualnych  „news- ów” sprzed 2 miesięcy czy 3 lat, albo chociażby z wczoraj… raczej nie, a przynajmnie nie ja sama.
Natomiast co dzieje się w momencie kiedy  – powiedzmy – zrobimy coś za wcześnie? Najprawdopodobniej, to co chcemy przekazać – zrobić, okaże się falstartem… I o ile się uda, trzeba będzie to jeszcze raz powtórzyć, a oczekiwany efekt przekazu  nie będzie już tak mocny jak za pierwszym razem.
Czyli to co nas porusza,  interesuje,  jest ściśle zależne od momentu w jakim będzie wypowiedziane czy zrobione…. Wypowiedziane (zrobione) za wcześnie- psuje efekt, za późno-traci wartość.

Wyczucie chwili jest kluczem do naszego indywidualnego okna czasowego, jakiekolwiek by ono nie było.

Magdalena Stypka

Release 2013.06.13.